Kreujemy Twój wygląd

Wywiad dla Polska Times

Wszędzie dookoła widzi Pan rozdwojone końcówki i źle dobrane fryzury?

(śmiech) Nie, już nie. Na początku zwracałem na to dużą uwagę, rzeczywiście to było pierwsze, co rzucało się w oczy, dziś już nie. Po 17 latach wykonywania zawodu pozbyłem się tego nawyku.


Ale pewnie pojawiły się kolejne, np. przypisywanie konkretnych typów ludzi do konkretnych fryzur. Widzi Pan kobietę z wygoloną połową głowy i co myśli?

Fajnie, jeśli to pasuje przynajmniej do charakteru. A jeśli do charakteru pasuje, to do reszty zazwyczaj też. Jedni robią sobie blond, który robią dwadzieścia lat, a inni golą głowę. Najważniejsze jest samopoczucie.

Często zdarza się Panu działać wbrew swojemu zdaniu?

Zdarza mi się. Często. Tylko po to, żeby klient był w miarę zadowolony z siebie. Mam jednak swoje granice.

Jakie? Nie zrobiłby Pan trwałej?

Gdyby miała sens- co zdarza się bardzo rzadko - zrobiłbym. U mężczyzn wypieram się kolorów.

Z powodu...?

Po pierwsze oni się tego wstydzą, po drugie nie robią tego tak często, jak ja bym chciał, więc ten efekt nie jest dobry. Nawet niedopuszczalny. Mam kilku klientów, którym farbuję włosy, ale przychodzą na tyle systematycznie, że to wygląda cały czas ok. Nie można sobie pozwolić na coś takiego jak odrosty u panów. Co ciekawe jednak, wśród mężczyzn mam więcej takich klientów, którzy wolą wyglądać na zaniedbanych niż zadbanych. Czyli robię fryzury, które wyglądają na zrobienie miesiąc temu. Robią to systematycznie, ale efekt jest "późniejszy".

Czy polski mężczyzna nadal preferuje fryzurę na "czeskiego piłkarza", krótko z przodu, dłużej z tyłu?

(śmiech) Tzw. "czeski piłkarz" doczekał się wielu odmian. Obecnie ulubiona fryzura mężczyzn to, niezmiennie od lat, irokez. Grzeczne irokezy, które widać chociażby w bankach. To źle wygląda- albo ktoś ma coś nie tak na głowie, albo nie robi w życiu tego, co by chciał.

A może to kwestia zamanifestowania, że ten pracownik banku nie do końca dał się wtłoczyć w tryby korporacji?

Jeśli fryzura mu w tym pomaga- świetnie, ale są pewne rzeczy, które nie powinny wychodzić poza garnitury. Dready czy blond koloryzacja nigdy nie będą wyglądały dobrze przy garniturze. Jest kilka gwiazd czy celebrytów, którzy mogą zrobić wszystko, i to nam się będzie podobało, bo z założenia dobrze na nich patrzymy.

Na przykład?

David Beckham. Może wyjść w baleyage'u blond włosami, z irokezem, a kobiety i tak będą piszczeć, a mężczyźni będą chcieli wyglądać tak jak on.

Można mówić o efekcie Beckhama?

W Polsce to trwa do dziś. Ta nieprzemijająca moda na irokeza, ulubioną fryzurę Polaków, to właśnie efekt Beckhama. On piętnaście lat temu wyszedł na boisko z irokezem - od tamtej pory to jedna z najpopularniejszych fryzur.  Piętnaście lat temu sam przez rok miałem irokeza, ale ja na bieżąco śledzę, więc moja fryzura ewoluowała. Inni być może do niej przywykli i są jej wierni od lat.

Po fryzurze jest Pan w stanie stwierdzić, czy ma do czynienia z prawnikiem, czy z artystą?

Nie. Te granice bardzo się zatarły. Mam klientów, którzy są wytatuowani po nadgarstki - w tym roku wśród nich hitem jest fryzura z idealnym przedziałkiem, która najlepiej współgra z garniturem. Tu są te kontrasty. To potężni mężczyźni, którzy lubią mieć idealnie obcięte włosy. To działa też w druga stronę- robię masę garniturów, którzy chcą ten efekt "miesiąc po".

To, co mamy na głowach, świadczy o nas, ale czy można wyciągać jakieś daleko idące wnioski porównując ulice Berlina, Warszawy czy Los Angeles?

Trochę tak, ale to naturalne. Człowiek żyje w danym regionie, stara się dostosować. Jest coś w tym, że kto z kim przestaje, takim się staje.

Jesteśmy konformistami, jeśli chodzi o fryzury?

Chyba ogólnie, jeśli chodzi o życie. To wszystko się zmienia, ale idziemy z prądem. Na pewno nie w takim wymiarze, jak kiedyś, ale wciąż można to zaobserwować. Także, jeśli chodzi o fryzury.

Co najbardziej wpłynęło na zmiany na głowach Polaków?

Przede wszystkim świat stał się bardziej otwarty. Więcej jeździmy, więcej obserwujemy, przywozimy z podróży pamiątki, wrażenia, zapamiętane obrazy. Dziś jest bardzo wiele wolnych zawodów, o wiele więcej niż kiedyś. Młodzież, która eksperymentuje, także z fryzurami, często wychodzi z domu, w którym było mało wolności. Wtedy taki młody człowiek przyjeżdża do większego miasta, stara się stać kimś nowym, wtedy inne ciuchy i fryzury są symbolicznym podkreśleniem wyzwolenia, odcięcia się od tego, co było. I zwyczajnie- tacy ludzie mogą sobie pozwolić na więcej, niż mogli w swoim małym miasteczku czy wsi.

Pańskie klientki uważają, że jest Pan małomówny. Małomówny fryzjer?!

Fakt, mało mówię, kiedy pracuję. To wynika po części z tego, ze mamy tu otwartą przestrzeń, więc jeśli trójka fryzjerów rozmawia na raz, robi się trochę za głośno. Ludzie przychodzą tu także po to, żeby w spokoju poczytać książkę, poprzeglądać kolorowe pisemka, których nigdy w życiu nie kupują. Czasami widzę, że ktoś nie ma ochoty rozmawiać, chce sobie posiedzieć po cichu.

Wielu jest klientów/klientek, które przychodzą do fryzjera jak do terapeuty: pozwierzać się, ponarzekać, zapytać o radę?

Zdarzają się. Czasem to są stałe klientki, ale są też osoby, które widzę pierwszy raz życiu, a opowiadają mi rzeczy, które bywają dla mnie krępujące. Kiedy ktoś opowiada mi prywatne rzeczy, o mężu, żonie, siostrze to nie bardzo wiem, co mogę powiedzieć? Albo przytakiwać, albo bardzo delikatnie wyrazić swoją opinię. Fajny jest okres wakacyjny - najpierw wszyscy mówią o planowanych wyjazdach, później o tym, gdzie byli i co widzieli. Wtedy rozmowa toczy się swobodnie, jeśli to pierwsza wizyta u mnie, to później, jesienią, będzie łatwiej, bo już się trochę poznamy. Czasami jestem jak barman, który zza baru słucha opowieści. To jest przyjemne i bardzo dużo mnie to uczy.

Często zdarza się, że przychodzą ludzie, którzy z powodu tego, co się dzieje w ich życiu, chcą radykalnej zmiany?

O tak. Powodów jest mnóstwo: wiosna, nowy związek, zakończenie starego związku, nowe miasto....Czasami zdarza się, że przychodzi ktoś dość szary, kto nagle zamienia się w kolorowego ptaka. I ok, pytanie tylko: w którym kostiumie źle się czuł?

Jesteśmy odważniejsi?

Tak. I bardziej otwarci, tolerancyjni. Łysa głowa i tatuaże już nie kojarzą się z przestępcą.

Gorący warszawski adres, zadowolone klientki, a ceny przystępne - nie kusiło Pana, żeby wyżej się cenić?

Nie mam sumienia. Nie zamierzam liczyć 500 zł dlatego, że celebrytka siada u mnie na fotelu. We fryzjerstwie jest z pięć półek cenowych.

A Pan jest na której?

Mam nadzieję, że na środku, bo taki był plan. Środkowa półka bardzo mi się podoba, bo lubię mieć przyjemność z pracy,  a nie tylko korzyść finansową. A to rzadko idzie w parze.

Rada dla czytelników?

Nie bać się zaufać profesjonalistom i nie wkładać wszystkich profesjonalistów do tej samej półki, bo jak wszędzie, także we fryzjerstwie zdarzają się rzemieślnicy i artyści.

Pan uważa się za artystę?

Chciałbym. 

Ale pewnie pojawiły się kolejne, np. przypisywanie konkretnych typów ludzi do konkretnych fryzur. Widzi Pan kobietę z wygoloną połową głowy i co myśli? 

 

Fajnie, jeśli to pasuje przynajmniej do charakteru. A jeśli do charakteru pasuje, to do reszty zazwyczaj też. Jedni robią sobie blond, który robią dwadzieścia lat, a inni golą głowę. Najważniejsze jest samopoczucie.

 

Często zdarza się Panu działać wbrew swojemu zdaniu?

 

Zdarza mi się. Często. Tylko po to, żeby klient był w miarę zadowolony z siebie. Mam jednak swoje granice. 

 

Jakie? Nie zrobiłby Pan trwałej?

 

Gdyby miała sens- co zdarza się bardzo rzadko - zrobiłbym. U mężczyzn wypieram się kolorów.

 

Z powodu...?

 

Po pierwsze oni się tego wstydzą, po drugie nie robią tego tak często, jak ja bym chciał, więc ten efekt nie jest dobry. Nawet niedopuszczalny. Mam kilku klientów, którym farbuję włosy, ale przychodzą na tyle systematycznie, że to wygląda cały czas ok. Nie można sobie pozwolić na coś takiego jak odrosty u panów. Co ciekawe jednak, wśród mężczyzn mam więcej takich klientów, którzy wolą wyglądać na zaniedbanych niż zadbanych. Czyli robię fryzury, które wyglądają na zrobienie miesiąc temu. Robią to systematycznie, ale efekt jest "późniejszy". 

 

Czy polski mężczyzna nadal preferuje fryzurę na "czeskiego piłkarza", krótko z przodu, dłużej z tyłu?

 

(śmiech) Tzw. "czeski piłkarz" doczekał się wielu odmian. Obecnie ulubiona fryzura mężczyzn to, niezmiennie od lat, irokez. Grzeczne irokezy, które widać chociażby w bankach. To źle wygląda- albo ktoś ma coś nie tak na głowie, albo nie robi w życiu tego, co by chciał. 

 

A może to kwestia zamanifestowania, że ten pracownik banku nie do końca dał się wtłoczyć w tryby korporacji?

 

Jeśli fryzura mu w tym pomaga- świetnie, ale są pewne rzeczy, które nie powinny wychodzić poza garnitury. Dready czy blond koloryzacja nigdy nie będą wyglądały dobrze przy garniturze. Jest kilka gwiazd czy celebrytów, którzy mogą zrobić wszystko, i to nam się będzie podobało, bo z założenia dobrze na nich patrzymy.

 

Na przykład?

 

David Beckham. Może wyjść w baleyage'u blond włosami, z irokezem, a kobiety i tak będą piszczeć, a mężczyźni będą chcieli wyglądać tak jak on. 

 

Można mówić o efekcie Beckhama?

 

W Polsce to trwa do dziś. Ta nieprzemijająca moda na irokeza, ulubioną fryzurę Polaków, to właśnie efekt Beckhama. On piętnaście lat temu wyszedł na boisko z irokezem - od tamtej pory to jedna z najpopularniejszych fryzur.  Piętnaście lat temu sam przez rok miałem irokeza, ale ja na bieżąco śledzę, więc moja fryzura ewoluowała. Inni być może do niej przywykli i są jej wierni od lat. 

 

Po fryzurze jest Pan w stanie stwierdzić, czy ma do czynienia z prawnikiem, czy z artystą?

 

Nie. Te granice bardzo się zatarły. Mam klientów, którzy są wytatuowani po nadgarstki - w tym roku wśród nich hitem jest fryzura z idealnym przedziałkiem, która najlepiej współgra z garniturem. Tu są te kontrasty. To potężni mężczyźni, którzy lubią mieć idealnie obcięte włosy. To działa też w druga stronę- robię masę garniturów, którzy chcą ten efekt "miesiąc po".

 

To, co mamy na głowach, świadczy o nas, ale czy można wyciągać jakieś daleko idące wnioski porównując ulice Berlina, Warszawy czy Los Angeles?

 

Trochę tak, ale to naturalne. Człowiek żyje w danym regionie, stara się dostosować. Jest coś w tym, że kto z kim przestaje, takim się staje.

 

Jesteśmy konformistami, jeśli chodzi o fryzury?

 

Chyba ogólnie, jeśli chodzi o życie. To wszystko się zmienia, ale idziemy z prądem. Na pewno nie w takim wymiarze, jak kiedyś, ale wciąż można to zaobserwować. Także, jeśli chodzi o fryzury.

 

Co najbardziej wpłynęło na zmiany na głowach Polaków? 

 

Przede wszystkim świat stał się bardziej otwarty. Więcej jeździmy, więcej obserwujemy, przywozimy z podróży pamiątki, wrażenia, zapamiętane obrazy. Dziś jest bardzo wiele wolnych zawodów, o wiele więcej niż kiedyś. Młodzież, która eksperymentuje, także z fryzurami, często wychodzi z domu, w którym było mało wolności. Wtedy taki młody człowiek przyjeżdża do większego miasta, stara się stać kimś nowym, wtedy inne ciuchy i fryzury są symbolicznym podkreśleniem wyzwolenia, odcięcia się od tego, co było. I zwyczajnie- tacy ludzie mogą sobie pozwolić na więcej, niż mogli w swoim małym miasteczku czy wsi. 

 

Pańskie klientki uważają, że jest Pan małomówny. Małomówny fryzjer?!

 

Fakt, mało mówię, kiedy pracuję. To wynika po części z tego, ze mamy tu otwartą przestrzeń, więc jeśli trójka fryzjerów rozmawia na raz, robi się trochę za głośno. Ludzie przychodzą tu także po to, żeby w spokoju poczytać książkę, poprzeglądać kolorowe pisemka, których nigdy w życiu nie kupują. Czasami widzę, że ktoś nie ma ochoty rozmawiać, chce sobie posiedzieć po cichu.

 

Wielu jest klientów/klientek, które przychodzą do fryzjera jak do terapeuty: pozwierzać się, ponarzekać, zapytać o radę?

 

Zdarzają się. Czasem to są stałe klientki, ale są też osoby, które widzę pierwszy raz życiu, a opowiadają mi rzeczy, które bywają dla mnie krępujące. Kiedy ktoś opowiada mi prywatne rzeczy, o mężu, żonie, siostrze to nie bardzo wiem, co mogę powiedzieć? Albo przytakiwać, albo bardzo delikatnie wyrazić swoją opinię. Fajny jest okres wakacyjny - najpierw wszyscy mówią o planowanych wyjazdach, później o tym, gdzie byli i co widzieli. Wtedy rozmowa toczy się swobodnie, jeśli to pierwsza wizyta u mnie, to później, jesienią, będzie łatwiej, bo już się trochę poznamy. Czasami jestem jak barman, który zza baru słucha opowieści. To jest przyjemne i bardzo dużo mnie to uczy. 

 

Często zdarza się, że przychodzą ludzie, którzy z powodu tego, co się dzieje w ich życiu, chcą radykalnej zmiany?

 

O tak. Powodów jest mnóstwo: wiosna, nowy związek, zakończenie starego związku, nowe miasto....Czasami zdarza się, że przychodzi ktoś dość szary, kto nagle zamienia się w kolorowego ptaka. I ok, pytanie tylko: w którym kostiumie źle się czuł? 

 

Jesteśmy odważniejsi? 

 

Tak. I bardziej otwarci, tolerancyjni. Łysa głowa i tatuaże już nie kojarzą się z przestępcą. 

 

Gorący warszawski adres, zadowolone klientki, a ceny przystępne - nie kusiło Pana, żeby wyżej się cenić?

 

Nie mam sumienia. Nie zamierzam liczyć 500 zł dlatego, że celebrytka siada u mnie na fotelu. We fryzjerstwie jest z pięć półek cenowych. 

 

A Pan jest na której?

 

Mam nadzieję, że na środku, bo taki był plan. Środkowa półka bardzo mi się podoba, bo lubię mieć przyjemność z pracy,  a nie tylko korzyść finansową. A to rzadko idzie w parze. 

 

Rada dla czytelników?

 

Nie bać się zaufać profesjonalistom i nie wkładać wszystkich profesjonalistów do tej samej półki, bo jak wszędzie, także we fryzjerstwie zdarzają się rzemieślnicy i artyści.

 

Pan uważa się za artystę?

 

Chciałbym.

Newsy

  • Nie układa Ci się?

    2017-12-12

    PJ zna sposób na poprawę nastroju. Popraw humor komuś bliskiemu. A Tobie też wróci uśmiech. Mamy to przetestowane. I wiemy, że “nowy look” to świetny sposób na lepsze samopoczucie.Podaruj voucher o...

  • PJ w Mordorze!

    2017-06-28

    Wiecie, że uwielbiamy wyzwania! Codziennie realizujemy metamorfozy wizerunku naszych klientek i klientów. Czas na metamorfozę własną. Nie mogło być łatwo ani zwyczajnie! Więc przenosimy się z...

  • PJ KOCHA KINO

    2015-11-26

    Miło nam poinformować, że rozpoczęliśmy współpracę z kinem Atlantic. Dla wszystkich Klientów kina Atlantic (za okazaniem karty Kinomana) 10% OFF na wszystkie usługi w naszym salonie.Co to jest...

Pracujemy na markach:

Znajdź nas na Facebooku